Archive for the ‘Archiwa z Porannej Prasy’ Category

Palczewice. Wakacyjne wspomnienie

Thursday, September 14th, 2006

Dzieci ze świetlicy w Palczewicach z pewnością dobrze zapamiętają tegoroczne wakacje. W ciągu dwóch miesięcy z chęcią brały udział w przygotowanych dla nich zajęciach.
- Organizowaliśmy spacery, podczas których dzieci korzystały z kąpieli i podziwiały uroki jeziora Kopań – mówi Justyna Fornal, wychowawczyni w świetlicy w Palczewicach. – Wzięliśmy też udział w rejsie w głąb morza Łodzią Wikingów.
Dzieci były także, wraz z rówieśnikami z Drozdowa i Barzowic (gm. Darłowo), na wycieczce w osadzie woja Borka w Borkowie (gm. Malechowo). Tam dowiedziały się jak żyli i czym trudnili się ludzie w okresie średniowiecza. Młodzi goście lepili naczynia z gliny, strzelali z łuku i rzucali oszczepem. Po wyczerpującej zabawie posilali się własnoręcznie wykonanymi podpłomykami, ciastkami „szczękołamaczami” oraz herbatą miętową parzoną na ognisku.
Oprócz wycieczek w świetlicy organizowane były zajęcia sportowo-rekreacyjne, plastyczne i muzyczne.
- Dzieci podzieliły się na kilkuosobowe drużyny i wykonywały różne zadania – mówi Fornal. – Były między innymi mecze piłkarskie, biegi na czas, wybory przebierańca lata, śpiewanie i malowanie kamyków.
Popołudnia spędzały na grillowaniu i zabawach dyskotekowych, a w mniej pogodne dni korzystały z gier komputerowych. Ostatniego dnia letniego wypoczynku malowały obrazki podsumowujące wakacyjne przygody.
Z atrakcji przygotowanych w świetlicy skorzystało ponad 20 dzieci.

Autor artykułu: Magda Stremplewska

Ustka. Pracownik OSiR zdefraudował 5 tys. zł?

Thursday, September 14th, 2006

Nieprawidłowości w działalności Ośrodka Sportu i Rekreacji w Ustce wykryli urzędnicy. Na policję wpłynęło właśnie powiadomienie o defraudacji 5 tysięcy złotych przez jednego z pracowników ośrodka. Został zwolniony dyscyplinarnie. Błędy wytknięto również kierownikowi i głównej księgowej OSiR.

Sprawa dotyczy pobierania opłat za handel obnośny na promenadzie i plaży. Zdaniem urzędników, pracownik odpowiedzialny za wydawanie pozwoleń przywłaszczył sobie cześć pieniędzy wpłacanych przez handlarzy. Różnice pomiędzy liczbą wydanych pozwoleń, opłatami za nie oraz upustami wykrył kierownik OSIR-u Andrzej Dolata.
- Natychmiast zgłosił się z problemem do urzędu – wyjaśnia Antoni Gruba, sekretarz miasta. – Wysłaliśmy na kontrolę naszego pracownika. Wykazane przez kierownika nieprawidłowości potwierdziły się. Ponieważ zarzuty dotyczyły spraw księgowych, postanowiliśmy skierować sprawę na policję, aby to funkcjonariusze zajęli się jej wyjaśnieniem.
Gruba dodaje, że podczas rozmów z urzędnikami pracownik przyznał się częściowo do winy i chciał odpracować przywłaszczone pieniądze. Sprawa okazała się jednak na tyle poważna, że pracodawca zwolnił go dyscyplinarnie z pracy.
Sekretarz przyznaje, że pewne nieprawidłowości w działaniach wykryto również u kierownika i głównej księgowej ośrodka. Nie były one jednak tak poważne, jak nieprawidłowości zwolnionego pracownika.
Sam podejrzany nie chce komentować sprawy. Twierdzi jedynie, że jego przełożeni wiedzieli co robi i zapewniali, że nie łamie prawa. Zapewnia również, że nie przywłaszczył żadnych pieniędzy.
Policjanci potwierdzają jedynie zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa.
- Materiałów jest na tyle dużo, że prawdopodobnie zajmie się nimi policja gospodarcza – mówi kom. Jacek Bujarski, rzecznik słupskiej policji. – Sprawa jest świeża. Trudno mówić o szczegółach.
Kierownik OSIR Andrzej Dolata nie chciał komentować tej sprawy.

Autor artykułu:

Bytów. Toaleta damsko-męska – “hit” dworca PKS

Sunday, August 6th, 2006

Panie, aby wejść do swojej części toalety, muszą przejść koło męskich pisuarów. Gdzie? W Bytowie na dworcu PKS. Turyści są zszokowani.

Zarządca dworca, czyli PPKS Bytów kupił tylko jeden automat do otwierania drzwi. Zamontowany jest przy wejściu do męskiej częściej toalety. Aby wejść trzeba wrzucić złotówkę. Drzwi do części dla pań zostały zamknięte.
- To bardzo krępujące – skarży się jedna z podróżnych. – Nie jestem pewna czy jak wchodzę lub wychodzę nie natrafię na załatwiającego swoje potrzeby mężczyznę.
- Przed kilkoma dniami zwrócili się do mnie z pretensjami pasażerowie z Zakopanego – mówi Aleksander Antoniuk, dyżurny ruchu. – Twierdzili, że przejechali całą Polskę, a takiego ewenementu nie widzieli. To nie moja wina. Ktoś podjął decyzję na górze, aby zaoszczędzić i zamontowano tylko jeden automat.
To zresztą nie jedyny problem. Od kilku dni automat i tak nie działa. Toaleta jest, a jakby jej nie było. To nie pierwszy ciekawy pomysł na obsługę dworcowej ubikacji. Przed kilku laty ówczesny dyrektor zdecydował zamknąć toalety na klucz, który znajdował się u dyżurnego ruchu. Osoba, która chciała skorzystać z ubikacji, mogła klucz otrzymać, ale tylko po zostawieniu w zastaw jakiegoś dokumentu.

Autor artykułu: ll

Historyczny bombowiec na Okęciu

Monday, July 31st, 2006

W poniedziałek wieczorem z udziałem najwyższych władz państwowych odbył się Apel Poległych przy Pomniku Powstania Warszawskiego.

Podczas specjalnie zorganizowanej sesji rady Warszawy na zamku Królewskim wręczono dyplomy Honorowego Obywatela Miasta Stołecznego Warszawy. Otrzymali je uczestnicy powstania: ks. prałat Wacław Karłowicz, kapelan Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej, Zofia Korbońska, szyfrantka radiostacji “Świt” oraz Barbara Wachowicz, propagująca w swojej twórczości pamięć o powstańcach.

- Wydarzenia sierpnia 1944 roku ufundowały powojenną tożsamość Warszawy, to, czym jest ona obecnie. Bohaterska historia miasta może być przykładem dla przyszłych pokoleń – powiedział podczas sesji Kazimierz Marcinkiewicz, p.o. prezydenta stolicy.

Największą atrakcją wczorajszych obchodów rocznicy wybuchu Powstania było lądowanie historycznego bombowca B-17, tzw. latającej fortecy, na terenie wojskowego lotniska w Warszawie. Samolot w czasie powstania zrzucał nad walczącą Warszawą pakunki z bronią, żywnością i lekami. Wojskowy port lotniczy został po raz pierwszy otwarty dla zwiedzających. Lądują tu głównie samoloty rządowe i prezydenckie. Na płycie lotniska można też było obejrzeć samoloty cywilne będące pod opieką 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, w tym maszynę, którą podróżuje nasz prezydent.

- 62 lata temu oczekiwanie na samoloty zawsze było pełne napięcia. Czy uda im się dokonać zrzutu? Czy załodze uda się uniknąć ostrzału? W końcu, czy uda się przechwycić zrzut? – mówi ks. prałat Karłowicz. – Pojemniki z bronią – karabinami maszynowymi, amunicją – były zrzucane na spadochronach. Najważniejsze było, by spadły naszą stronę, żeby tylko nie przechwycili ich Niemcy – dodaje. Według historyków co dziesiąty lotnik pomagający powstańczej Warszawie nie wrócił z akcji.

Dzisiaj tuż po godzinie 16 bombowiec B-17 przeleci nad Warszawą zrzucając 50 tys. ulotek wzywających do godnego uczczenia godziny “W”. Kartki będą też upoważniały do darmowego odwiedzenia Muzeum Powstania Warszawskiego przez kolejne 63 dni. Punktualnie o godz. 17 na minutę stanie komunikacja miejska. Osoby przebywające na terenie Warszawy proszone są o zatrzymanie się, by oddać hołd powstańcom.

Autor artykułu: MK

Pożar hali zakładowej w Radomiu. 1 osoba ranna

Friday, July 28th, 2006

Trwa dogaszanie pożaru hali radomskiego zakładu Sita, zajmującego się przetwarzaniem odpadów. W akcji bierze udział 120 strażaków. Jedna osoba – pracownik zakładu – z poparzeniami została przewieziona do szpitala.

Jak poinformował rzecznik komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu Krzysztof Styczeń, strażacy otrzymali zgłoszenie ok. godz. 11.40. Paliła się mająca 2,5 tys. m2 hala, w której przetwarzano odpady w tzw. alternatywne paliwa.

“Spaliło się 2/3 hali. Sytuacja jest już opanowana, trwa dogaszanie pożaru” – powiedział Styczeä. Jak dodał, w palącym się pomieszczeniu były m.in. maszyny do produkcji paliw, trawa morska i impregnowane trociny.

Jak powiedział, na razie nie wiadomo co mogło być przyczyną pożaru. Zbada to specjalna komisja. Na miejsce przyjadą też pracownicy Powiatowej Inspekcji Budowlanej, którzy ocenią, czy konieczna będzie rozbiórka całej hali.

Autor artykułu:

Ma być jeszcze jeden tramwaj wodny

Tuesday, July 11th, 2006

Tramwaje wodne miały być tegoroczną atrakcją turystyczną Gdańska. Jak na razie są przede wszystkim powodem do nerwów. Turyści i mieszkańcy, aby kupić bilet na poranny rejs na Hel, stali wczoraj w kolejce już od godz. 5 rano. Po godz. 7 przed kasą na Targu Rybnym w Gdańsku był już spory tłum.
- Jestem tu od godz. 5. A i tak martwię się, że odejdę z kwitkiem. Przede mną opiekun wycieczki kupił 40 biletów – mówi Izabela Przygoda.
Na statku jest 140 miejsc. Nie można ich zamówić dzień wcześniej. O telefonicznej rezerwacji też nie ma mowy. Kto chce płynąć, musi przyjść do kasy przynajmniej na godzinę przed odpłynięciem i odstać swoje. Kasa, zresztą, jest oblegana nie tylko w Gdańsku, ale też w dwóch innych punktach – w Sopocie i na Helu. Zdaniem szefa Zarządu Transportu Miejskiego w Gdańsku, cały kłopot w tym, że popyt przewyższył podaż. W ramach projektu pływają tylko trzy statki.
- To jasne, że potrzebny jest przynajmniej jeszcze jeden tramwaj i system rezerwacji miejsc. Jutro zapadną decyzje, które ulepszą projekt – zapewnia Włodzimierz Popiołek, dyrektor ZTM w Gdańsku.
Wszystko wskazuje, że chodzi o uruchomienie dodatkowych rejsów katamaranem

Autor artykułu: (agka)

W Letniej Redakcji ,Dziennika Bałtyckiego” codziennie atrakcje

Tuesday, July 11th, 2006

Bilety na rejs statkiem ,Pirat” i do Parku Prehistorycznego na wystawę dinozaurów rozdawaliśmy wczoraj naszym Czytelnikom i gościom. Wystarczyło zaśpiewać piosenkę i udawać przez chwilę dinozaura. Jak zwykle były tłumy.

Największy aplauz tłumnie zebranej przed namiotem sopockiej Letniej Redakcji ,Dziennika Bałtyckiego” publiczności wywołały popisy wokalne tercetu z Tczewa. Mikołaj Chroboczek, Adam Jarecki i Tomasz Wendt swoim minirecitalem porwali naszych gości do zabawy. Przed naszym niebieskim były tańce, oklaski i falowanie, a wszystko to przy śpiewie 15-letnich chłopaków. Nie zawiedli też najmłodsi. Pięcioletnia Klaudia zaśpiewała ,Jestem sobie ogrodniczka”, nie zabrakło też takich przebojów jak ,Jedzie pociąg z daleka”, ,Morskie rekiny” i ,Kolorowe kredki”. Najmłodszym udającym dinozaura okazała się kilkuletnia Julka, która zaryczała jednak bardziej do ucha cioci niż do mikrofonu, ale odgłosy dinozaurów naśladowane przez kolejnych uczestników niosły się już po całym Monciaku. Jak zwykle było głośno i wesoło. Jutro kolejne atrakcje. Letnia Redakcja ,Dziennika Bałtyckiego” czynna jest od godz. 15 do godz. 20 codziennie. Znajdujemy się przed Domem Handlowym Monte u góry Monciaka. Zapraszamy.

Autor artykułu: Agnieszka Szczecka

Miasto (nie)przyjazne niepełnosprawnym

Tuesday, July 11th, 2006

Żadna instytucja, jak na razie, nie zgłosiła się do konkursu na miejsce przyjazne niepełnosprawnym. Prezydent Gdańska ogłosił go pod koniec maja. O tytuł do 8 września mogą walczyć administratorzy urzędów, szpitali, przychodni zdrowia, szkół, muzeów, domów kultury, bibliotek, ale przede wszystkim restauracji i sklepów. Żeby wygrać nie trzeba modernizować budynku. Wystarczy mieć dobry pomysł. Kandydatów będzie oceniać komisja składająca się z przedstawicieli Urzędu Miejskiego, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdańsku oraz architektów. Przedsięwzięcie nawiązuje do konkursu ,Gdańsk miastem przyjaznym dla niepełnosprawnych”, w którym od 7 lat licznie uczestniczą dzieci i młodzież. Organizatorzy dziwią się, że wśród dorosłych nie ma podobnego zainteresowania.
- Mamy nadzieję, że jednak ktoś się zgłosi, bo trudno o lepszą bezpłatną reklamę. Zwycięzca będzie mógł m. in. zawiesić tablicę informującą o tytule – mówi Sylwia Ressel, rzecznik MOPS.
Zgłoszenia należy kierować do Wydziału Pomocy Instytucjonalnej i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych MOPS przy ul. Dyrekcyjnej 5 w Gdańsku, tel. (058) 300 51 20/30. Formularze są dostępne na stronie www.mops.gda.pl. Rozstrzygnięcie w październiku.

Autor artykułu: (agka)

Kodeks przestrzegany, pracownicy bezpieczni. Raport „Pracujący Polacy 2006”

Friday, June 23rd, 2006

Pensje wypłacane w terminie, udzielanie urlopów zgodnie z prawem, większość osób zatrudnionych na etatach na czas nieokreślony – tak wygląda praca u polskich pracodawców według zaprezentowanego wczoraj raportu „Pracujący Polacy 2006”. Równocześnie pracownicy stają się coraz bardziej elastyczni i nawet za własne pieniądze są gotowi zdobywać nowe kwalifikacje.

Badania opinii 900 pracowników i pracodawców przeprowadzone przez Szkołę Główną Handlową oraz Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych wskazują, że poza nagłaśnianymi przez media przypadkami nadużyć w supermarketach, kodeks pracy jest przestrzegany w większości firm. Pracownicy czują się dość bezpiecznie, dlatego tylko 12 proc. z nich należy do związków zawodowych.

Ponad połowa badanych byłaby gotowa codziennie dojeżdżać do oddalonej pracy, podczas gdy tylko co czwarty pracownik zmieniłby miejsce zamieszkania. – Amerykański styl, gdzie rodzina jest gotowa przeprowadzić się kilkaset kilometrów dla lepszej płacy, jest nam nadal obcy – powiedziała APP Henryka Bochniarz, szefowa PKPP Lewiatan.

Większość badanych jest zdania, że bezrobotni mogliby, gdyby chcieli, znaleźć pracę. Sami jednak nie chcieliby pracować za płacę minimalną, czyli niecałe 900 zł brutto.

Polscy pracownicy chcieliby zmienić kulturę organizacyjną w swoich firmach. Często skrążą się na niesprawiedliwy podział zadań i wynagrodzeń oraz niemiłą atmosferę. Część osób obawia się utraty pracy. Z kolei z badań IBM, które zaprezentowano na tej samej konferencji prasowej wynika, że pracodawcy obawiają się odpływu dobrze wykształconych i doświadczonych pracowników za granicę lub do konkurencji. Dlatego firmy pracują nad nowymi metodami zatrzymywania pracowników przez tworzenie im ścieżek rozwoju i awansu.

Autor artykułu: OK

PO pozywa Jacka Kurskiego. Plakaty w roli głównej

Thursday, June 22nd, 2006

Medialną wendettą nazwał Jacek Kurski pozew, który złożyła wczoraj przeciwko niemu Platforma Obywatelska. Za stwierdzenie, że kampania wyborcza Donalda Tuska była częściowo finansowana przez PZU, Platforma domaga się od Kurskiego przeprosin za zniesławienie i wpłacenia 100 tys. zł na rzecz Caritas.

- Ta paskudna intryga Kurskiego przyniosła odwrotny od zamierzonego skutek i trafiła w prezydenta Lecha Kaczyńskiego – mówił wczoraj dziennikarzom Donald Tusk.

- Donald Tusk zachowuje się jak osoba, która zabrała coś ze sklepu, a żeby odwrócić od siebie uwagę, krzyczy „łapcie złodzieja”. Te niesprawiedliwe i krzywdzące ataki na naszą partię służą tylko odwróceniu uwagi – uważa Przemysław Gosiewski, szef klubu PiS.

Jacek Kurski mówił, że PO przejęła po bardzo niskiej cenie nośniki na billboardy po PZU. Tymczasem Platforma twierdzi, że firmy obsługujące PZU w kampanii „Stop wariatom drogowym” obsługiwały kampanię prezydencką Lecha Kaczyńskiego, a nie Donalda Tuska.

- To po prostu dwie największe firmy w kraju – odpowiada PiS.

Powołując się na raport Fundacji Batorego, dotyczący finansowania kampanii prezydenckiej, obie partie zarzucają przeciwnikom oszustwa finansowe. Politykom PiS trudniej jednak zachować konsekwencję, gdyż raport uderza także w ich partię stwierdzając, że wydatki na plakaty Kaczyńskiego były wyższe niż to wykazano. Dlatego gdy politycy z partii braci Kaczyńskich oskarżali wczoraj Platformę, przedstawiali raport jako wiarygodne źródło, a gdy dziennikarze pytali o ocenę ich własnej kampanii, prostowali informacje opublikowane przez Fundację.

- Wobec mojego sztabu Fundacja Batorego miała kilkanaście uwag, wobec sztabu Lecha Kaczyńskiego – kilkadziesiąt – przekonywał z kolei Donald Tusk.

PiS mówi z kolei coś zupełnie innego. – Tusk kłamie. Uwag było sześć i zaraz je wyjaśniliśmy. Mamy wyliczoną każdą złotówkę, rachunki na każdy billboard wraz z jego lokalizacją – zapewniał wczoraj na konferencji prasowej Stanisław Kostrzewski, odpowiedzialny za finansową stronę kampanii PiS. Dodał też, że dużych billboardów – 5 na 2,4 metra – PiS miało 5,5 tysiąca a nie 8,2 tysiąca, jak podaje Fundacja.

- Na billboardy wydaliśmy dokładnie 4 miliony 314 tysięcy 574 złote i 90 groszy. To koszt druku plakatów i tablic, na których były wywieszone – stwierdził wczoraj Gosiewski. Dodał, że sztab Kaczyńskiego nie miał żadnych ulg w opłatach. Tymczasem chwilę wcześniej PO powołując się na sprawozdanie z kampanii podała, że komitet wyborczy Kaczyńskiego wydał na ten cel podejrzanie mało, bo 945 tysięcy złotych.

W poniedziałek śledztwo w sprawie billboardów Tuska wszczęła prokuratura. Szef PO zaapelował wczoraj do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro o nieangażowanie się w tę sprawę, ponieważ komentując ją podczas konferencji prasowej zachował się jak szef kampanii wyborczej Lecha Kaczyńskiego, a nie jak niezależny prokurator.

Autor artykułu: OK, KB